ROZDZIAŁ I
W Kinimodzie zawitał słoneczny poranek. Zamek elfów jest naprawdę wielki! Znajdują się w nim trzy kuchnie, 674 pokoi, 5 komnat, 8 salonów królewskich, 15 łazienek (w tym dwie z sauną), piwnica, strych, 3 garderoby i 2 zbrojownie. Na zewnątrz znajduje się przepiękny ogród, w którym rosną mówiące róże i fiołki, które potrafią myśleć. W królestwie znajdują się również domy dla elfów oraz różne sklepy.
Kucharze od rana gotowali wspaniałe dania, fryzjerzy przygotowywali się, wojownicy ćwiczyli manewry mieczami, a Kołodziej już się obudził.
- Dzisiaj jest mój wielki dzień! - ucieszył się zafascynowany dzisiejszą sytuacją. W tym dniu Kołodziej miał zostać księciem, ponieważ skończył piętnaście lat. Komnata elfa nie była duża. Mieściło się w niej tylko drewniane biurko do czytania, wielkie łóżko w kolorach zielono-złotych i półka na magiczne proszki. Mimo to, Kołodziejowi dobrze było w swojej komnacie. Nagle ktoś zapukał do drzwi.
- Proszę! - powiedział elf i wstał z łóżka.
Do komnaty wszedł niski, grubiutki elf. Miał gruby nos i wyraziste, szare oczy. Ubrany był w niebieskie szaty. Był to opiekun i zarazem najlepszy przyjaciel Kołodzieja. To on podniósł go z ziemi piętnaście lat temu. Miał 42 lata. Na jego głowie nie było włosów. Jego imię to Memal.
- Dzień dobry, Kołodzieju - powiedział przyjemnym głosem - Wie pan, który to dzień?
- Oczywiście, Memal - odpowiedział z uśmiechniętą buzią - Za kilka godzin zostanę ukoronowany na księcia. Zawsze o tym marzyłem. Pamiętasz, jak rok temu odliczałem dni do moich następnych urodzin? Bardzo szybko minął ten czas. Za kilka lat zostanę królem.
- Musisz jednak pamiętać, że jak zostaniesz księciem, to nie będziesz mógł rządzić. Będziesz bardziej szanowany przez poddanych.
- Przecież o tym wiem, mówiłeś mi to już przynajmniej ze sto razy. Każdy wie, że nad królestwem władze mają elfy wyższe, czyli te, które mają ponad trzysta lat i znają się nad panowaniem.
- Zgadza się, mój drogi. Królestwo będzie Tobie podlegało tylko wtedy, gdy ukończysz osiemnaście lat. No, nie ma na co czekać! Ubierz się i idziemy do fryzjera Pilifa.
Kołodziej ubrał się w swoją ulubioną, ciemnozieloną koszulę z kołnierzem i w fioletowe, zwyczajne spodnie. Nałożył na siebie również skórzane buty i poszedł za opiekunem. Przyjaciele szli przez długie, kamienne korytarze. Po drodze rozmawiali.
- Memal, ty masz łzę pod okiem? - spytał przyszły następca tronu.
- Wiesz, no... - Memal nie chciał mówić podopiecznemu prawdy. Nie chciał, by się przejmował - To ze... szczęścia. Bardzo długo oczekiwałem chwili, w której zostaniesz księciem.
- Na pewno?
- Tak, Bella byłaby z ciebie naprawdę dumna.
Memal zdał sobie sprawę, że powiedział najgłupszą rzecz, jaką można by było powiedzieć Kołodziejowi. Młody elf pomyślał w tej chwili o swoich rodzicach. Brakowało mu ich. Opiekun Kołodzieja chciałby cofnąć czas i tego nie mówić. Dalsza droga do fryzjera odbyła się głuchą ciszą.
Salon fryzjerski w zamku był bardzo dużym pomieszczeniem. Było w nim dwadzieścia miejsc do strzyżenia i mycia włosów. Całym tym dorobkiem rządził jeden człowiek. Był to elf Pilif. Strzygł najlepiej w całej krainie! Jego fryzury są znane na cały świat. Fryzjer w wieku dwudziestu lat pobił rekord, ponieważ zadowolił króla Kyrtapa. Był on najbardziej surowym władcą Gnomów. Teraz Pilif ma osiemdziesiąt trzy lata, ale nadal świetnie strzyże.
- Witaj, Memal - przywitał się, kiedy Kołodziej i jego opiekun przeszli przez próg salonu - W czym mogę pomóc? Umyć włosy, wykonać jakąś fryzurę?
- Witaj, Pilifie. Dzisiaj jest dzień naszego Kołodzieja. Proszę dokładnie umyć mu włosy i uczesać.
- Oczywiście. Zapraszam, przyszły królu. Proszę usiąść na krześle. Za chwilę przygotuje moje narzędzia.
- Za chwilę? - zdziwił się Memal - Koronacja na księcia odbędzie się zanim ta chwila się skończy!
- Och, Memal. Nigdy mnie nie lubiłeś, dlatego się mnie czepiasz - powiedział z nutką zdenerwowania w głosie. Opiekuna Kołodzieja tym wstrząsnęło. Młody elf usiadł na krześle i wpatrywał się w swoje odbicie w lustrze. Szczególnie zwrócił uwagę na swoje szare, długie włosy. Były roztrzepane. Po kilkunastu minutach, Kołodziej był gotowy.
- Teraz idziemy cię ubrać w przyzwoity strój - oznajmił Memal.
- Ale nawet nie ma takiej potrzeby - odrzekł podopieczny - Mi pasuje zwykły strój.
- Musisz szanować tradycje, to należy to obowiązków księcia.
- Obowiązki i obowiązki! Czy bycie księciem polega tylko na tym?!- Kołodzieju...
- Memal - przerwał mu podopieczny - Kiedy miałem siedem lat, opowiadałeś mi o księciu, który jeździł na białym koniu, zdobywał świat, a teraz...Teraz już wiem, że opowieści kłamią.
- Dobrze, obiecuję ci, że kupię ci rumaka - powiedział po chwili zamysłu.
- Naprawdę? Memal, przepraszam, że podniosłem na ciebie głos. Nie wiem co we mnie wstąpiło.
- Rozumiem to. Dobrze, czas się przebrać.
Godzinę później, Kołodziej siedział już na książęcym krześle, które znajdowało się na niewielkim balkoniku na najwyższym piętrze zamku. Pod nim stali mieszkańcy królestwa, którzy obserwowali koronację. Obok Kołodzieja stał elf wyższy. Podopieczny Memala musiał wpierw wygłosić to, co miał na języku. Taka tradycja.
- Ja, syn króla Cristina i królowej Belli - zaczął - ogłaszam, że będę dobrym, uczciwym, posłusznym i dbającym o honor księciem elfów. Obiecuję też, że będę zajmował się sprawami mieszkańców i dbał o ich przyszłość. Myślę, że będę godnym korony księciem. W życiu popełniłem wiele błędów. Kłóciłem się z moim opiekunem, którego za moje winy przepraszam. Nie słuchałem się elfów wyższych, ale przyszedł czas na zmiany. Kiedy zostanę księciem, zrobię wszystko, żeby pomóc mieszkańcom naszego królestwa.
Elf wyższy podniósł srebrną koronę książęcą, która jest udekorowana trzema fioletowymi kryształami - jeden po lewej stronie, drugi po prawej i trzeci na środku. Mędrzec podszedł do Kołodzieja z kwaśną miną i spytał:
- Kołodzieju, czy uważasz, że jest to odpowiednia chwila na koronację?
- Tak - odpowiedział.
- Kołodzieju, czy spełnisz swoje obietnice?
- Tak.
- A zatem - powiedział z chrypką nakładając koronę Kołodziejowi - zostajesz księciem elfów!
Mieszkańcy, którzy stali pod balkonikiem, zaczęli cieszyć się z całego serca. Podnosili ręce na znak, że są szczęśliwi.
- Książę Kołodziej, hip, hip, hura! - krzyknął jeden z garncarzy. Kiedy wszyscy wpatrywali się w nowego księcia, Memal spojrzał na niebo. To, co zobaczył, odmieni losy całego królestwa. Opiekun zobaczył znak X. Memal krzyknął do niego:
- Tylko nie teraz! Nie dam popsuć Kołodziejowi tego dnia! A kysz, a kysz!
Jednak znak jak był, nie znikał. Książę spojrzał na Memala ze zdziwieniem, a później na tajemniczy znak. ,,Co to jest?'' - pomyślał. Memal wyglądał na zdenerwowanego. Szybko zszedł spiralnymi schodami i wyszedł z królestwa na świeże powietrze.
- Idź sobie! - krzyknął kolejny raz w kierunku nieba - Kołodziej o niczym nie wie! Proszę, idź!
Znak dopiero zniknął, kiedy mieszkańcy weszli do zamku na wspaniałą ucztę.
Kucharze od rana gotowali wspaniałe dania, fryzjerzy przygotowywali się, wojownicy ćwiczyli manewry mieczami, a Kołodziej już się obudził.
- Dzisiaj jest mój wielki dzień! - ucieszył się zafascynowany dzisiejszą sytuacją. W tym dniu Kołodziej miał zostać księciem, ponieważ skończył piętnaście lat. Komnata elfa nie była duża. Mieściło się w niej tylko drewniane biurko do czytania, wielkie łóżko w kolorach zielono-złotych i półka na magiczne proszki. Mimo to, Kołodziejowi dobrze było w swojej komnacie. Nagle ktoś zapukał do drzwi.
- Proszę! - powiedział elf i wstał z łóżka.
Do komnaty wszedł niski, grubiutki elf. Miał gruby nos i wyraziste, szare oczy. Ubrany był w niebieskie szaty. Był to opiekun i zarazem najlepszy przyjaciel Kołodzieja. To on podniósł go z ziemi piętnaście lat temu. Miał 42 lata. Na jego głowie nie było włosów. Jego imię to Memal.
- Dzień dobry, Kołodzieju - powiedział przyjemnym głosem - Wie pan, który to dzień?
- Oczywiście, Memal - odpowiedział z uśmiechniętą buzią - Za kilka godzin zostanę ukoronowany na księcia. Zawsze o tym marzyłem. Pamiętasz, jak rok temu odliczałem dni do moich następnych urodzin? Bardzo szybko minął ten czas. Za kilka lat zostanę królem.
- Musisz jednak pamiętać, że jak zostaniesz księciem, to nie będziesz mógł rządzić. Będziesz bardziej szanowany przez poddanych.
- Przecież o tym wiem, mówiłeś mi to już przynajmniej ze sto razy. Każdy wie, że nad królestwem władze mają elfy wyższe, czyli te, które mają ponad trzysta lat i znają się nad panowaniem.
- Zgadza się, mój drogi. Królestwo będzie Tobie podlegało tylko wtedy, gdy ukończysz osiemnaście lat. No, nie ma na co czekać! Ubierz się i idziemy do fryzjera Pilifa.
Kołodziej ubrał się w swoją ulubioną, ciemnozieloną koszulę z kołnierzem i w fioletowe, zwyczajne spodnie. Nałożył na siebie również skórzane buty i poszedł za opiekunem. Przyjaciele szli przez długie, kamienne korytarze. Po drodze rozmawiali.
- Memal, ty masz łzę pod okiem? - spytał przyszły następca tronu.
- Wiesz, no... - Memal nie chciał mówić podopiecznemu prawdy. Nie chciał, by się przejmował - To ze... szczęścia. Bardzo długo oczekiwałem chwili, w której zostaniesz księciem.
- Na pewno?
- Tak, Bella byłaby z ciebie naprawdę dumna.
Memal zdał sobie sprawę, że powiedział najgłupszą rzecz, jaką można by było powiedzieć Kołodziejowi. Młody elf pomyślał w tej chwili o swoich rodzicach. Brakowało mu ich. Opiekun Kołodzieja chciałby cofnąć czas i tego nie mówić. Dalsza droga do fryzjera odbyła się głuchą ciszą.
Salon fryzjerski w zamku był bardzo dużym pomieszczeniem. Było w nim dwadzieścia miejsc do strzyżenia i mycia włosów. Całym tym dorobkiem rządził jeden człowiek. Był to elf Pilif. Strzygł najlepiej w całej krainie! Jego fryzury są znane na cały świat. Fryzjer w wieku dwudziestu lat pobił rekord, ponieważ zadowolił króla Kyrtapa. Był on najbardziej surowym władcą Gnomów. Teraz Pilif ma osiemdziesiąt trzy lata, ale nadal świetnie strzyże.
- Witaj, Memal - przywitał się, kiedy Kołodziej i jego opiekun przeszli przez próg salonu - W czym mogę pomóc? Umyć włosy, wykonać jakąś fryzurę?
- Witaj, Pilifie. Dzisiaj jest dzień naszego Kołodzieja. Proszę dokładnie umyć mu włosy i uczesać.
- Oczywiście. Zapraszam, przyszły królu. Proszę usiąść na krześle. Za chwilę przygotuje moje narzędzia.
- Za chwilę? - zdziwił się Memal - Koronacja na księcia odbędzie się zanim ta chwila się skończy!
- Och, Memal. Nigdy mnie nie lubiłeś, dlatego się mnie czepiasz - powiedział z nutką zdenerwowania w głosie. Opiekuna Kołodzieja tym wstrząsnęło. Młody elf usiadł na krześle i wpatrywał się w swoje odbicie w lustrze. Szczególnie zwrócił uwagę na swoje szare, długie włosy. Były roztrzepane. Po kilkunastu minutach, Kołodziej był gotowy.
- Teraz idziemy cię ubrać w przyzwoity strój - oznajmił Memal.
- Ale nawet nie ma takiej potrzeby - odrzekł podopieczny - Mi pasuje zwykły strój.
- Musisz szanować tradycje, to należy to obowiązków księcia.
- Obowiązki i obowiązki! Czy bycie księciem polega tylko na tym?!- Kołodzieju...
- Memal - przerwał mu podopieczny - Kiedy miałem siedem lat, opowiadałeś mi o księciu, który jeździł na białym koniu, zdobywał świat, a teraz...Teraz już wiem, że opowieści kłamią.
- Dobrze, obiecuję ci, że kupię ci rumaka - powiedział po chwili zamysłu.
- Naprawdę? Memal, przepraszam, że podniosłem na ciebie głos. Nie wiem co we mnie wstąpiło.
- Rozumiem to. Dobrze, czas się przebrać.
Godzinę później, Kołodziej siedział już na książęcym krześle, które znajdowało się na niewielkim balkoniku na najwyższym piętrze zamku. Pod nim stali mieszkańcy królestwa, którzy obserwowali koronację. Obok Kołodzieja stał elf wyższy. Podopieczny Memala musiał wpierw wygłosić to, co miał na języku. Taka tradycja.
- Ja, syn króla Cristina i królowej Belli - zaczął - ogłaszam, że będę dobrym, uczciwym, posłusznym i dbającym o honor księciem elfów. Obiecuję też, że będę zajmował się sprawami mieszkańców i dbał o ich przyszłość. Myślę, że będę godnym korony księciem. W życiu popełniłem wiele błędów. Kłóciłem się z moim opiekunem, którego za moje winy przepraszam. Nie słuchałem się elfów wyższych, ale przyszedł czas na zmiany. Kiedy zostanę księciem, zrobię wszystko, żeby pomóc mieszkańcom naszego królestwa.
Elf wyższy podniósł srebrną koronę książęcą, która jest udekorowana trzema fioletowymi kryształami - jeden po lewej stronie, drugi po prawej i trzeci na środku. Mędrzec podszedł do Kołodzieja z kwaśną miną i spytał:
- Kołodzieju, czy uważasz, że jest to odpowiednia chwila na koronację?
- Tak - odpowiedział.
- Kołodzieju, czy spełnisz swoje obietnice?
- Tak.
- A zatem - powiedział z chrypką nakładając koronę Kołodziejowi - zostajesz księciem elfów!
Mieszkańcy, którzy stali pod balkonikiem, zaczęli cieszyć się z całego serca. Podnosili ręce na znak, że są szczęśliwi.
- Książę Kołodziej, hip, hip, hura! - krzyknął jeden z garncarzy. Kiedy wszyscy wpatrywali się w nowego księcia, Memal spojrzał na niebo. To, co zobaczył, odmieni losy całego królestwa. Opiekun zobaczył znak X. Memal krzyknął do niego:
- Tylko nie teraz! Nie dam popsuć Kołodziejowi tego dnia! A kysz, a kysz!
Jednak znak jak był, nie znikał. Książę spojrzał na Memala ze zdziwieniem, a później na tajemniczy znak. ,,Co to jest?'' - pomyślał. Memal wyglądał na zdenerwowanego. Szybko zszedł spiralnymi schodami i wyszedł z królestwa na świeże powietrze.
- Idź sobie! - krzyknął kolejny raz w kierunku nieba - Kołodziej o niczym nie wie! Proszę, idź!
Znak dopiero zniknął, kiedy mieszkańcy weszli do zamku na wspaniałą ucztę.